sprawy, na które nie mam wpływu

Na wuefie w czwartej czy piątej klasie podstawówki nauczycielka oznajmia: dzisiaj, dzieci, robimy test na gibkość. Kto dotknie kolan rękoma dostaje dostateczny. Kostek – dobry. Palców u stóp – bardzo dobry, a kto głową kolan – celujący. Zalewa mnie fala złości. Ale jak to! Tak bez przygotowania? No bez, proszę Basiu, och, niestety jesteś słabo rozciągnięta, do kostek nie dosięgasz – dostateczny. Continue reading