ja się do tego nie nadaję

To jest motywujący wpis o takich rzeczach, których myślałam, że nie dam rady zrobić, a jednak zrobiłam. Nie będę pisać o skończeniu medycyny, bo w uczeniu się na pamięć akurat zawsze byłam dobra, czy tam o porodzie, bo zawsze myślałam o sobie jako o człowieku zdolnym do rodzenia dzieci. To jest o rzeczach, które nie leżą w mojej naturze, ale w sumie co z tego.


Photo by Kal Visuals on Unsplash

Prawo jazdy kategorii B

Zdałam egzamin na prawo jazdy za piątym podejściem i to jeszcze z takim komentarzem od egzaminatora: “no, przyznam, że nie jestem zachwycony…”. Zachwycony, nie zachwycony – papier podpisał, dostałam małą plakietkę ze zdjęciem i od siedmiu lat prowadzę samochód. Nie jestem mistrzem kierownicy, auto mi czasem gaśnie na skrzyżowaniu albo jakiś furiat podjeżdża pod bagażnik, bo za wolno wyprzedzam lewym pasem. Zdarzyło mi się obetrzeć zderzak i nie umiem parkować równolegle, ale nie szkodzi.

Używam samochodu, jestem niezależna, mogę sama szybko podjechać na basen albo zapakować dzieci w foteliki i jechać z nimi gdziekolwiek. Jak trzeba szybko dostać się do lekarza to nie ma znaczenia czy wyjeżdżam gładko z miejsca parkingowego czy na piętnaście razy. Jeżdżę samochodem do pracy, na treningi, do przedszkola, na zakupy, do koleżanki, do rodziny, do kościoła. Mam prawo jazdy, mam prawo do jazdy, nieidealnej, czasem wcale nie płynnej, nie dynamicznej.

Śpiew

Niestety! Nie mam talentu muzycznego. Kiedy słyszę ludzi utalentowanych w tej dziedzinie to bardzo im zazdroszczę. Śpiewam od kilku lat w chórze i kiedy zaczynałam to naprawdę fałszowałam. Ludzie, którzy odtwarzali melodię po jednym usłyszeniu byli dla mnie jak istoty obdarzone supermocą.

Ale po latach ćwiczenia, nauczyłam się mniej więcej o co chodzi, słucham osób, które poprawnie śpiewają i naprawdę udaje mi się być porządnym chórzystą. Nie dostanę nigdy solo (niestety…), ale śpiewam na tyle dobrze, żeby nikt mnie nie chciał ustawić za kotarą podczas występu.

A śpiewanie jest bardzo przyjemne, występowanie na scenie jest fantastyczne, mnóstwo dobra by mnie ominęło, jakbym lata temu się zraziła, bo ktoś na próbie mi powiedział, że fałszuję.

Minimalizm i less waste

Myślę, że żaden minimalista nie przyjąłby mnie do swojego klubu, ale stale staram się przebierać i oddawać rzeczy. Coś tam robię w kwestii wyrzucanych śmieci – dostałam niedawno torebki z firanki na owoce, warzywa i pieczywo, używam mydła w kostce i pakuję wszystkie zakupy do wózka dziecięcego bez foliówek. Staram się nie nakręcać konsumpcji i kupować używane przedmioty i meble. Ale to wszystko jest takie… niedoskonałe. I tak mam pełno rzeczy. I tak produkuję dosyć dużo śmieci. Ale lepsze te nieśmiałe ruchy niż żadne.


Photo by Hello I’m Nik on Unsplash

Mogłabym tak jeszcze: urządziłam mieszkanie, mimo że średnio mam wyczucie co do czego pasuje, ostatnio nakrzyczałam na kobietę w miejscu publicznym, bo zbiła dziecko (dużo osób mi mówiło: “ja bym pewnie nie wiedziała jak zareagować…” – ja też nie wiedziałam! ale zareagowałam), uprawiam regularnie sport, mimo że byłam słaba z wuefu. Wprowadziłam wieczorną rutynę dla starszego dziecka, mimo że jestem bardzo niezorganizowana. To wszystko rzeczy, których nie robię najlepiej na świecie. Robię je tak średnio, jako-tako. Ale robię.

O to chyba chodzi w tym byciu wystarczająco dobrym, prawda?