Słowniczek psychiatryczny: drażliwość

Co ty dzisiaj taki nerwowy? Nie da się z nim wytrzymać. Humor ma taki, że bez kija nie podchodź. – nie trzeba być detektywem, żeby zorientować się, że ktoś w naszym otoczeniu jest drażliwy. Czyli taki, który nie radzi sobie z frustracją i nieadekwatnie reaguje agresją. Agresja może być czynna lub bierna, drażliwość może przejawiać się fochem czy nadąsaniem, a także złośliwym komentowaniem czy pokrzykiwaniem. Ważne, że w takiej osobie złość już jest – wypełnia całe jej jestestwo, jest trudna do zniesienia i szuka ujścia – czyli kogoś, w kogo da się tę emocję wpakować, chociaż przez chwilę poczuć ulgę.


Photo by Andre Hunter on Unsplash

Mam wrażenie, że jako społeczeństwo źle rozumiemy drażliwość. Interpretujemy ją na opak. Dokładamy do niej swoje koncepcje, dopasowujemy ją do naszej wizji świata. Szukamy jej przyczyn starając nadać się racjonalne znaczenie. Kiedy rozhamowany nastolatek naskoczy na starszą osobę będzie to przejaw złego stanu polskiej młodzieży, kiedy pacjent zacznie grozić lekarzowi w gabinecie będziemy uznawali, że nasz zawód przestał się cieszyć jakimkolwiek szacunkiem. Drażliwe dziecko to zawsze wynik niewłaściwego wychowania, braku granic itp. A to nie tak: teraz myślę, że drażliwość jest przede wszystkim biologiczna, że jest objawem. I że jest pierwsza – dopiero potem znajduje się pretekst.

U zdrowego człowieka drażliwość będzie zawsze się pojawiać kiedy jakieś podstawowe, biologiczne potrzeby są frustrowane. Intuicyjnie to czujemy zakładając fanpage w stylu „Nie mów do mnie z rana” czy ubierając koszulkę „nie jestem sobą, kiedy jestem głodna”. Będziemy zawsze bardziej rozdrażnieni podczas diety, nie dosypiając w pierwszych miesiącach macierzyństwa czy kiedy mieszkamy w zbyt wiele osób na zbyt małym metrażu. Stuart Shanker w „Self-reg” stawia tezę, że w ogóle najczęściej chodzi o biologiczne frustracje tylko nie zawsze są one tak oczywiste. Można reagować stresowo na niektóre dźwięki, zapachy czy zbyt ostre światło, a odkrycie co wyzwala taką reakcję jest krokiem w stronę spokojniejszego i lepszego życia. Zresztą, nawet jeśli powody są psychologiczne czy racjonalne, dbając o swoje potrzeby jesteśmy w stanie zmniejszyć napięcie i spojrzeć na wszystko trzeźwiejszym okiem.


Photo by Philipp Pilz on Unsplash

Naturalne jest to, że najłatwiej wyładować się na najbliższych, z którymi czujemy się bezpiecznie i swobodnie. O nasileniu drażliwości świadczy to, komu ją okazujemy, bo zdolność do powściągania emocji jest oznaką przytomności umysłu i zdrowia psychicznego. Czym innym jest reagowanie irytacją w stosunku do dzieci z powodu porozrzucanych klocków w salonie, a czym innym podnoszenie głosu na szefa, lekarza czy policjanta. Im bardziej formalna sytuacja, im większy autorytet i władza – tym większa nieadekwatność okazywania złości, tym większe straty w dążeniu do konfliktu.

Drażliwość w badaniu psychiatrycznym jest jednym z objawów patologicznych. Mówiąc prościej, nie jest zdrowa. Gdy jestem w roli lekarza lub rodzica, łatwo mi patrzeć na nią z dystansu, jak na wysypkę, gorączkę lub ból brzucha. W sytuacjach codziennych, kiedy ktoś na mnie naskoczy bez powodu przeżywania to, roztrząsam i staram się nadać znaczenie. A kiedy się nie wyśpię to naprawdę wydaje mi się, że mój mąż robi dużo denerwujących rzeczy. Nie jestem tu w ogóle lepsza od was.

W każdym razie, kiedyś myślałam, że jeśli ktoś ma łatwość w wyładowywaniu się na innych, a w jego obecności wszyscy zachowują ostrożność – to oznaka siły. Jako osoba z natury raczej łagodna, zazdrościłam łatwości w wyrażaniu złości. Ale teraz widzę się, że ludzie drażliwi zawsze więcej na tym tracą niż zyskuja. A przede wszystkim to znak, że cierpią, że jest im źle.