Ciałopozytywność? A po co to komu?

Strona za stroną, klik za klikiem wylądowałam w ciałopozytywnym zakątku internetu. Ponieważ idea, że wszystkie ciała są w porządku jest dla mnie bardzo pociągająca i odkrywcza, wchodzę w ten świat i go eksploruję. Co wygląda mniej więcej tak, że w mojej codziennej dawce internetu przewijają się: grube kobiety w samej bieliźnie, zdjęcia rozstępów, kobiecego owłosienia pod pachami, blizny, zmiany łuszczycowe i tym podobne. Po co to oglądać? Jaki jest sens?

Continue reading

share week 2018 czyli mój zakątek internetu

Zacznę może od tego, że nie wszyscy rozumieją po co pisze się blogi. Swojego pierwszego bloga zaczęłam pisać w wieku siedemnastu lat i utrzymany był w tonie: “idę ze szkoły, pada deszcz, mam złamane serce” – generalnie treści, które inny bloger określił kiedyś mianem “permanentnej traumy na tle hormonalnym”. Tamtego bloga czytało może osiem osób, ale są to osoby, z którymi do tej pory mam kontakt i te znajomości przełożyły się na pewne realne wydarzenia w moim życiu. Są to znajomości, których raczej nie miałabym okazji zawrzeć w inny sposób niż przez internet. Tak jakoś wyszło, że wszystkie moje blogowe kontakty są z osobami płci żeńskiej i w tych poleceniach nie będzie inaczej. Continue reading